04 - Stowarzyszenie Arka Ocalenia

Przejdź do treści
DZIEŃ CZWARTY
 
„OTO POCZNIESZ I PORODZISZ SYNA, KTÓREMU NADASZ IMIĘ JEZUS” (Łk 1,31)
 
Przed rozpoczęciem rozważania:
Wycisz  swój umysł i swoje serce. Duchowe wyciszenie jest naszą otwartością na  łaskę. Modlitwę do Ducha Świętego postaraj się odmówić spokojnie i  powoli, wczuwając się sercem w każde ze zdań.
 
Modlitwa do Ducha Świętego
Duchu Święty, przyjdź,
Oświeć mrok umysłu,
porusz moje serce,
pokaż drogę do Jezusa,
pomóż pełnić wolę Ojca,
Duchu Święty, przyjdź.
Maryjo, któraś najpełniej
przyjęła słowo Boże,
prowadź mnie.
Duchu Święty, przyjdź!

Jezu, Maryjo , Józefie – oświecajcie nas, pomagajcie nam ratujcie nas. Amen
  
ROZWAŻANIE DNIA: „OTO POCZNIESZ I PORODZISZ SYNA, KTÓREMU NADASZ IMIĘ JEZUS”
„Oto poczniesz” – te słowa objawiają nam jedność Maryi i Ducha Świętego.
W wyznaniu wiary mówimy przecież o Jezusie: „Który się począł z Ducha Świętego”.
Anioł nie mówi jednak do Maryi: „Oto Duch Święty pocznie w tobie”, lecz mówi: „Oto poczniesz”. Maryja nie jest tylko „miejscem” poczęcia Jezusa, ale aktywnie Go poczyna mocą Ducha Świętego.
W ten sposób ma też dać życie każdego z nas, abyśmy się stali NOWYM STWORZENIEM.
 
„Porodzisz Syna” – Jezus jest w pełni tego słowa „Synem Maryi”.
Słowo Boże mówi nam, że w Jezusie, wszystko zostało stworzone.
W momencie, w którym Jezus stał się Synem Maryi, Maryja stała się Matką całego stworzenia[1]. To jest ten moment, w którym każdy z nas stał się prawdziwie Jej dzieckiem.
„Któremu nadasz imię Jezus”  – nadawanie imienia dziecku należało zawsze do roli ojca. Ojcem Jezusa  jest Bóg. Anioł nie mówi jednak do Maryi: „Któremu Bóg nada imię Jezus”,  lecz mówi: „Któremu nadasz imię Jezus”. Bóg Ojciec  daje Maryi udział w swoim ojcostwie, które realizuje się poprzez  „nadawanie imienia” – aby Jezus i całe stworzenie w Nim, było naprawdę i  w pełni JEJ SYNEM.
Przez akt całkowitego oddania się Maryi zgadzasz się w pełni na to, co sam Bóg ustanowił w akcie Wcielenia.
 
LEKTURA DUCHOWA:
Z książki dra Emila Neuberta Mój ideał – Jezus, Syn Maryi:
Jestem Synem Maryi, bo tego chciałem
Jezus:
1. Bracie mój, ażeby zrozumieć moją miłość dziecięcą do Matki mojej, staraj się pojąć
najpierw, że jestem synem Maryi, gdyż chciałem nim być.
Nic nie zrobiłem pod przymusem ani przypadkiem, ani bezplanowo. Kiedy postanowiłem
zstąpić na ziemię, aby zadośćuczynić chwale Ojca mojego i zbawić ludzkość, nieskończona
ilość dróg otwierała się przede Mną; spomiędzy wszystkich wybrałem drogę Maryi.
Jestem Jej dzieckiem w całej prawdzie tego słowa tak jak każde inne dziecko, chciałem
przyjąć ciało z łona Matki; chciałem być karmiony Jej mlekiem, chciałem być przez Nią
pielęgnowany i wychowany – chciałem być Jej poddany.
O wiele bardziej jestem Jej dzieckiem, niż ty jesteś dzieckiem swojej matki, bo całe moje
człowieczeństwo od Niej samej tylko otrzymać chciałem.
2. Wiedz teraz, że tylko miłość przynagliła Mnie, bym się stał Jej dzieckiem. Najpierw
miłość do Ojca mego, gdyż wiedziałem, iż w ten sposób uwielbię Go doskonalej i że ludzie
przez Nią poznają Go lepiej i goręcej umiłują.
Przynagliła  Mnie też miłość do Matki mojej, która miała Mi dać więcej radości niż  wszyscy aniołowie i wszyscy ludzie na świecie. A w końcu przynagliła  Mnie miłość do ludzi… miłość do ciebie…
 
ŚWIATŁO Z FATIMY
Jest  takie jedno zdanie Matki Bożej z Fatimy, które jest absolutnie  wyjątkowe. Próżno szukać podobnych zdań w innych objawieniach. Maryja  mówi w nim o sobie: „MÓJ SYN PRAGNIE, BYM BYŁA BARDZIEJ ZNANA I  KOCHANA”. W tych słowach kryje się wielka moc, wielki ogień. Jest to moc  i ogień Miłości Jezusa do Maryi. Zbliżmy się do niego, aby mógł nas  rozpalić.
 
Skąd Maryja przychodzi do Fatimy? Z NIEBA.
Co  Maryja robi w niebie? Kontempluje swojego Syna. Wpatruje się  nieustannie w Jego Serce. Spróbujmy sobie wyobrazić JAK WIELKI musi być  ten ogień Miłości Jezusa do Maryi, że Ona pod jego wpływem przychodzi na  ziemię, aby W IMIENIU swojego Syna upomnieć się o to, aby być bardziej  znaną i kochaną…
Fatima objawia nam SYNA, który chce rozpalić cały świat Miłością do swojej Matki.
Jak wielkich cudów łaski jest w stanie dokonać Pan Jezus w imię swojej Miłości do Maryi?
Oddając się Maryi, pozwalamy, aby Miłość Jezusa do Maryi żyła w nas.
Jeśli się Jej całkowicie oddam, mogę wtedy powiedzieć:
„Już nie ja żyję, ale żyje we mnie Jezus – kochający Maryję”.
 
WEZWANIE DNIA:
Pan Jezus pragnie dać ci udział w swojej Miłości do Maryi.
Zrób dziś następujące ćwiczenie duchowe:
Znajdź spokojne miejsce oraz kilka minut, aby się całkowicie wyciszyć.
Módl się w rytm swojego oddechu:
Przy wdechu mów w sercu: „Jezu, przyjmuję całą Twoją miłość do Maryi”.
Przy wydechu mów w sercu: „Maryjo, kocham Cię miłością Jezusa”.
W ten sposób ODDYCHAJ MIŁOŚCIĄ Jezusa do Maryi.
 
ŚWIATŁO SŁOWA:
„Przyszedłem ogień rzucić na ziemię
i jakże pragnę, aby on już zapłonął!” (Łk 12,49)
 
MAŁY WIECZERNIK MODLITWY:
Modlitwa jest oddechem duszy.
Znajdź dziś od 5–15 minut na modlitwę osobistą w ciszy.
Módl się tak, jak cię poprowadzi twoje serce.
Możesz trwać w ciszy. Możesz rozmawiać z Jezusem, zadając konkretne pytania.
Możesz zaprosić Maryję i modlić się w Jej obecności.
 
Czas osobistej modlitwy to najważniejszy czas tych rekolekcji.
 
NA KONIEC: „ZABIERZ SŁOWO!”
Wybierz  z tego dnia jedno zdanie, myśl lub słowo, które najbardziej cię  dotknęło i rozważaj je w swoim sercu nieustannie, aż do następnej  medytacji.
Czyń tak, jak Maryja, która „zachowywała te sprawy w swoim sercu i rozważała je”.
 
DZIĘKCZYNIENIE:
Podziękuj Panu Bogu, odmawiając trzykrotnie modlitwę:
CHWAŁA OJCU I SYNOWI I DUCHOWI ŚWIĘTEMU, JAK BYŁA NA POCZĄTKU
TERAZ I ZAWSZE I NA WIEKI WIEKÓW, AMEN.

[1]   Dlatego  też św. Jan Chryzostom nazywa Maryję „Królową, Władczynią, Panią” oraz  stwierdza, że Najświętsza Maryja Panna stała się Panią wszego  stworzenia, kiedy została Matką Stworzyciela, zob. św. Jan Damasceński, De fide ortodoxa, I, IV, c. 14, PG. XCIV, 1158 s. B. [w:] Pius XII, Encyklika Celi Regnam.
W imieniu jest zawarte powołanie, tożsamość i przyszłość. Imię programuje życie. Bóg nadaje imieniu taką wagę, zmieniając je, kiedy zmienia powołanie. Był Szaweł, jest Paweł. Był Szymon, jest Piotr. Nowe powołanie, nowa misja-zmiana imienia. Znam rodziców, którzy prosili Boga, by to On nadał imię ich dzieciom. Moi rodzice również o to prosili, spisując na kartkach te, które najbardziej im się podobały. Po czym, prosząc na modlitwie o to, by Bóg wybrał, tata wylosował imię Dominik, co znaczy ,,Należący do Boga".
Masz imię nadane przez swoich rodziców. Masz też duchowe imię nadane przez demona, który będzie atakować twoje przeznaczenie i powołanie. To określenie, które usłyszałeś, a przylgnęło do ciebie i rzutuje na twoje życie. To imię może brzmieć: "Jesteś beznadziejny. Nic nie znaczysz. Jesteś nikim”. Imię, które podcina skrzydła. Imię, które odbiera wiarę, że jesteś stworzony do pięknych rzeczy. Człowiek noszący duchową nazwę: "Jestem nikim” będzie robił wszystko, by udowodnić sobie i innym, że jest coś wart, próbując imponować majtkiem, pozycją, wykształceniem. Często nie mamy świadomości, na jaki autorytet Imienia możemy się powołać. Ile w nas wiary, że na Imię Jezusa faktycznie zgina się każde kolano i nie ma na świecie innego, w którym byłoby nasze zbawienie?
Pewnego dnia zadzwonił do mnie mężczyzna i zaczął mówić: ,,Proszę księdza, nie daję sobie rady ze swoimi lękami, słabościami, grzechami, depresją, nerwicą natręctw. Czuję, że zwariuję. Potrzebuję pomocy! Zrobię wszystko, żeby z tego wyjść. Byłem wszędzie. Lekarze, psychologowie, terapeuci-nic nie pomaga. Gdyby ksiądz mógł wyznaczyć chociaż jedną godzinę w tygodniu, żebym mógł do księdza przyjechać i porozmawiać. Tylko godzinę. Zrobię wszystko. Dostosuję się, cały dzień przestawię, byle tylko się z księdzem spotkać” Powiedziałem, że "osobiście nie mam czasu, ale znam kogoś, kto jest rewelacyjnym psychologiem. Nie ma lepszego. Tylko pytanie, czy mógłbyś się z nim spotykać codziennie?". Usłyszałem z entuzjazmem, że: "Tak, oczywiście! Zrobię wszystko. Gdzie mogę umówić się z nim na spotkanie?”. Podał miasto gdzie mieszka, więc wyszukałem w sieci potrzebne dla niego informacje, czyli dokładny adres, ulicę i numerdomu. Słyszę pytanie o nazwisko tego lekarza. Na co ja odpowiadam, że: "Nazywa się Jezus Chrystus. Podałem Ci przecież adres, gdzie jest kaplica, a w niej wystawiony Najświętszy Sakrament od rana do wieczora. Właśnie tam przyjmuje najlepszy psycholog, który zna Cię jak nikt inny, bo przecież Ciebie stworzył. Poza tym przecież sam mówi, żeby przyszli do Niego wszyscy utrudzeni i obciążeni, a On ich pokrzepi”. Na to cisza w słuchawce i sygnał... Mężczyzna rozłączył się. Gdyby ludzie połowę czasu, który spędzają u psychologów, połowę czasu, który spędzają na adoracji swoich problemów, spędzili z Jezusem, to ile byłoby uzdrowień. Z reguły jest tak, że jak po ludzku nic nie pomaga, to Bóg chce pomóc sam osobiście.
Wróć do spisu treści